niedziela, 22 lipca 2012

Zaczynamy...

Witam ;-)


Długo dojrzewałam do założenia bloga...
z jednej strony to fajny środek komunikacji, a z drugiej...życie wystawione na widok publiczny...


no ale skoro dojrzałam i bloga założyłam to wypadałoby się przedstawić ;-)


Mam na imię Hania i jestem mamą tytułowego aspika Jasia i Moni, która "zaburzona" nie jest, choć matka rozbiera na czynniki pierwsze każde dziwne zachowanie panny córki ;-)


teraz Jasiek o sobie...


Mam na imię Jasiek - jestem małym aspikiem czyli cierpię na Zespół Aspergera - zaburzenie ze spektrum autyzmu...


Urodziłem się 18.07.2005 roku...5 tygodni przed terminem porodu i mama mówi, że w ramach akcji protestacyjnej nie chciałem oddychać – w końcu miałem jeszcze 5 tygodni abonamentu w brzuchu mamy, a tu mnie wyciągają z brzucha na siłę! No ale narozrabiałem trochę tym moim „nieoddychaniem” – od ostrego niedotlenienia okołoporodowego doszło do wylewów dokomorowych II stopnia…Zaczęła się rehabilitacja, wizyty u neurologa, logopedy i psychologa... Miałem nie siedzieć, a chodzę ;-) może nie jestem zbyt szybki, ale jakoś sobie radzę ;-)
Obecnie mam 7 lat i niedługo idę do szkoły ;-) lubię jeść...kanapki z żółtym serem... czasem z szynką ;-) inne rzeczy mi nie smakują...Lubię czytać...przede wszystkim o ludzkim organizmie - mama śmieje się, że tak się zapatrzyłem na lekarzy, że sam chcę teraz zostać doktorem ;-) Ostatnio polubiłem podróże ;-) Chciałbym zwiedzić wszystkie polskie miasta ;-) w tym roku odwiedziłem już Warszawę, Sopot, Gdańsk i Wrocław ;-)

do głosu wraca mama ;-)

W piątek byliśmy we Wrocławiu w poradni chorób metabolicznych... Jaś w niedługim czasie przytył 8 kg... ciągle jest głodny, potrafi zjeść dużo i po 30 minutach znów upominać się o jedzenie...przeszliśmy na dietkę ;-) żeby synkowi było raźniej mama też się odchudza ;-) a co :-)
oprócz zaleceń dietetycznych dostaliśmy skierowanie do genetyka i endokrynologa... przeraziłam się, jak usłyszałam w gabinecie ile waży Jasiek...trzeba szukać przyczyny...najlepszą opcją byłyby chyba zaburzenia sensoryczne...

OK...jak na pierwszego posta to chyba wystarczy ;-) tym bardziej, że z kuchni woła mnie pokrojona papryka gotowa do upchnięcia w słoiki ;-)

kolorowych


9 komentarzy:

  1. Cześć! Fajnie, że prowadzisz bloga. Będzie można porównać problemy, podzielić się radościami itp. Poza tym inni "niewtajemniczeni" będą mogli poznać aspiki, może dzięki temu naszym dzieciom będzie żyło się łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę :-) Tym bardziej, że po kilku godzinach ktoś już nas odwiedził ;-) a zrozumienie innych bardzo się naszym aspikom przyda ;-)

      Usuń
  2. Hej "Apsiku" milo mi bedzie poczytywac twoje przygody...trzymam kciuki,zeby wsio szlo wam dobrze:))
    Ciotka Aneta

    OdpowiedzUsuń
  3. i ja trzymam kciuki :) i wytrwałości w blogowaniu życzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie się Jasiowy blog już baaardzo podoba!:)trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. No brawo mama!Gratuluję decyzji i zmobilizowana niedługo podążam Twoim śladem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie...nie będę palcem pokazywała, kto mnie do założenia bloga namawiał :-D

      Usuń
  6. Opowieść o Jasiu rodzi się w bólach...zaczęłam wczoraj, ale usnęłam z dzieciakami :-/ teraz skrobię coś w czasie wystawiania aukcji na allegro ;-)
    trochę cierpliwości a poczytacie o aspiku Jasiu ;-)

    OdpowiedzUsuń