piątek, 31 sierpnia 2012

i po bólu ;-)

Jak w tytule ;-) już po bólu ;-)

W laboratorium poszło naprawdę całkiem nieźle ;-) w poczekalni trochę marudzenia, posmarowałam mu skórę lignokainą i czekaliśmy...problem zaczął się jak przyszła nasza kolej...ja w gabinecie, Jasiek za i krzyczy, że się boi i nie pójdzie...wciągnęłam go środka, ale pani kazała mi uspokoić dziecko... Powiedziałam, że dziecko ma ZA i to nie jest takie łatwe... W końcu jakoś na tym korytarzu go uspokoiłam, płakał więc powiedziałam, że marnuje krople, które mu rano zaaplikowałam ;-) no i kazałam mu samemu podjąć decyzję kiedy naciśnie na klamkę i wejdzie do środka... wszedł ;-) trochę paniki było - bał się nie tyle ukłucia, co tej gumowej opaski zaciskającej... pomarudził chwilkę i po krzyku ;-)
Po wyjściu z przychodni odbyliśmy rozmowę na temat ilości pobranej krwi, grubości i długości igły oraz o honorowym krwiodawstwie  ;-) był w szoku jak mu powiedziałam, że mi za jednym zamachem pobierają prawie 100 razy tyle krwi co jemu :-)
Mieliśmy w planach iść na kanapkę z gruszką do Kofeiny ale za wcześnie się wyrobiliśmy z tymi badaniami i odbiliśmy się od drzwi :-/ ale co się odwlecze to... ;-) na Kofeinkę napadniemy po południu ;-)

3 komentarze:

  1. No super dzielny zuch, moze następnym razem będzie juz łatwiej

    OdpowiedzUsuń
  2. dzielny Jasiek i Dzielna Mama- rozmowa i podejście :-) dobrego dnia i sił wielu

    OdpowiedzUsuń