środa, 19 marca 2014

Sprintem

W iście sprinterskim tempie będzie dzisiaj ;)

W sumie miałam napisać coś innego, chyba ze 2 tematy czekają na publikację, ale jako że dzieją się rzeczy wielkie, historyczne wręcz, to muszę nieco zmienić swój plan aktywności dotyczący postów na blogu ;)

Wspominałam o zmianie terapeutów dzieciaków ;) Jasiek od dzisiaj ma zajęcia w panem Adamem. Jak tylko dowiedzieliśmy się o zmianie terapeutów i jak tylko skojarzyłam, że tracimy ostatni wolny dzień w tygodniu zaczęłam trochę lamentować... Pan Adam zaczął dopytywać gdzie my się tak szlajamy, że z wolnymi popołudniami tak krucho... zaczęłam wyliczać, że w poniedziałek Jasiek ma migowy, we wtorek targamy się wszyscy do Prodeste na WWR Moni i.... pan Adam zapytał po co Jasiek łazi na nami i się w poczekalni nudzi? No jak??? Przecież nie mam go z kim zostawić! Pan Adam z pewną dozą nieśmiałości stwierdził "...ale Jasiek duży już jest..." no wyrośnięty jest, ale ma tylko.... no właśnie... Jasiek ma prawie 9 lat! W jego wieku sama odbierałam brata z przedszkola i zajmowałam się nim jak rodziców nie było... No a neurotypowa to ja wcale nie byłam i nie jestem do dzisiaj :) Dałam radę? Dałam ;) to Jasiek też da ;)

Zaczęły się przygotowania logistyczne ;) Jasiek dostał komórkę, tak w razie W ;) w telefon zostały wgrane niezbędne numery, Jasiek próbnie zaczął wydzwaniać tu i tam ;) nawet nam gości zaprosił ;)
Na pomysł, że zostanie sam w domu na ok. 2 godziny zareagował...entuzjastycznie ;)

Wczoraj wparowaliśmy do domu, zjedliśmy, przekazałam Jaśkowi co i jak i wyszłyśmy na autobus ;) W pogotowiu było kilka osób, było czekanie czy Jasiek zadzwoni czy nie, wujek był w pogotowiu i w razie czego w 5 minut zjawiłby się u Jaśka.

Nie było nas nieco ponad 2 godziny. Zastałyśmy Jaśka zadowolonego z siebie, ale też było widać, że się ucieszył na nasz widok ;) Młody zdał relację kto do niego dzwonił i o co pytał ;) i oczywiście poprosił o....coś do jedzenia :-D

Dzisiaj rano znów uciekł nam autobus....czasu było maluteńko, więc Jasiek zaproponował, że do szkoły pójdzie sam ;) tzn. do szatni i do świetlicy. Pogonił mnie nawet jak chciałam wejść z nim do budynku szkoły ;) dorasta mi ktoś ;) usamodzielnia się ;)

Jasiek spisał się na medal, matka też w sumie nie panikowała za bardzo, ale ten milowy krok Jaśka w stronę samodzielności dla Moni był niemal końcem świata...
Za dużo zmian jak na 5-letnią Aspinkę :-( po 3 tygodniach choroby, braku terapii, pobycie u dziadków, zmianie składu "nieformalnej okołoWWRowej grupy terapeutycznej"... Monia w czasie powrotu do domu rozsypała się totalnie :-( oberwało się matce jak nigdy :-( w piątek czeka Monię jeszcze jedna zmiana - jest o niej poinformowana, ale jak zareaguje na nową terapeutkę? Zna ją doskonale, zawsze chciała mieć z nią zajęcia (no...nie wiem czy "z nią" czy w "TEJ SALI") więc powinno być dobrze... a jak będzie? Pożyjemy - zobaczymy ;)

niedziela, 16 marca 2014

"Co tam u Was?"

Z tym pytaniem spotykamy się bardzo często... "Co tam u Was?" Dzieje się tak dużo i tak szybko, że czasem mam problem z odpowiedzią, czasem o czymś zapomnę, coś pominę... Ostatnio blog leżał odłogiem, więc pozwolę sobie nadrobić zaległości ;)

Jasiek chodzi do drugiej klasy szkoły podstawowej ;) masowej ;) na samym początku roku szkolnego Jasiek zaczął gwiazdorzyć... doszedł do wniosku, że jest taki super - hiper, że to on będzie ustalał warunki :-P no i zaczęło się w szkole dziać ;) z pomocą przyszła nam pani Monika, która pomogła wychowawczyni Jaśka ustawić młodego do pionu ;) metoda była prosta... trzeba było znaleźć marchewkę ;) początkowo były to karty Champions League... za dobre zachowanie potwierdzone przez wychowawczynię Jasiek dostawał karty ;) wszystko działało super, póki ktoś inny nie kupił Jasiowi...kilkudziesięciu paczek kart... no cóż.... trzeba było poszukać innej marchewki. Jasiek w sumie nie ma kumpli... wśród dzieci znajomych przeważają dziewczynki, ale jest jeden fajny rodzynek ;) Jasiek go lubi, może się trochę powymądrzać, pokazać mniejszemu facetowi świat ;) Problem w tym, że ten mniejszy facet ma autyzm i nie mówi... Już na turnusie rehabilitacyjnym Jasiek powiedział, że chciałby nauczyć się kilku gestów Makatonu, żeby pogadać z Antosiem. Antoś posługiwał się Makatonem i... językiem migowym. Ciocia Gosia - mama Antosia zaproponowała, że jeśli Jasiek będzie się dobrze sprawował, to w poniedziałki po lekcjach będzie go zabierała na lekcje języka migowego. Jasiek się zgodził, czeka aż w piątek pani wklei mu do zeszytu słoneczko za dobre sprawowanie i w poniedziałek mknie na migowy ;) podobno radzi sobie całkiem dobrze, ale niestety nie chce nam nic pokazać, niczego nauczyć... widać wpadł na to, że teraz może z Antkiem jakieś tajemne plany omawiać za pomocą rąk, a my nic z tego nie zrozumiemy ;)

W szkole Jasiek chodzi na szermierkę, pogoda zrobiła się fajna, więc wznowiliśmy treningi biegowe. Niestety matka się zagapiła i nie zdążyła zgłosić Jasia na Bieg Małego Katorżnika :-( może ktoś zrezygnuje... póki co trenujemy sobie, "schudzamy się" i poprawiamy kondycję ;) 

Jasiek w dalszym ciągu jest pod opieką poradni Prodeste, aktualnie jesteśmy na etapie zmiany terapeuty. Serdecznie dziękujemy pani Monice za prowadzenie za rękę, opiekę i wsparcie. To był dla nas dobry czas, czas zmian - głównie na lepsze ;) Zmiana terapeuty już przynosi pierwsze korzyści - tylko po wstępnym ustalaniu grafiku ;) Inna osoba, inne spojrzenie na Aspika ;) ciekawe co to będzie po pierwszych i kolejnych zajęciach ;) o tych korzyściach mam nadzieję napisać już niebawem ;)

W piątki Jasiek łączy przyjemne z pożytecznym ;) dokształca się matematycznie ;) ponieważ matka nie nadąża za synem (jeśli o matmę chodzi) więc tłumaczenie tej czarnej (dla matki) magii zostawiła pani Monice z Akademii Matematyki i Logicznego Myślenia. Dzięki temu Jasiek wziął udział w ogólnopolskim konkursie matematycznym ALFIK i w kategorii drugoklasistów zajął w swojej szkole.... I MIEJSCE ;) a w województwie był na 41 miejscu ;) w czwartek znów startuje... 3majcie kciuki ;)

Na tym relację "Co tam u Was" pozwolę sobie zakończyć ;) dzieje się u nas znacznie więcej, ale dalszy ciąg zostawię sobie na kolejny wpis ;)

niedziela, 9 marca 2014

Dziękujemy ;)

Witamy ;)

I zaraz na samiusieńkim początku przepraszamy, ze nie było nas tutaj od tak dawna :-( Niestety czas... Doba nie chce być z gumy, obowiązków przybywa, projekty w realizację dopominają się o uwagę...
Zaległości trzeba nadrabiać, więc obiecując, że będziemy częściej pisać, nadrabiam zaległość najważniejszą... PODZIĘKOWANIA!

Jak co roku od stycznia do końca kwietnia zbieramy 1% podatku na terapię Jasia. Rok temu też zbieraliśmy i w tym miejscu chciałabym w imieniu swoim i Jaśka podziękować wszystkim tym, którzy przyczynili się do uzbierania grosza potrzebnego do przygotowania Jasia do funkcjonowania w społeczeństwie ;)
 
Niestety nie mam danych darczyńców wiem tylko z których Urzędów Skarbowych wpłynęły pieniążki, więc SERDECZNIE DZIĘKUJĘ podatnikom:

Pierwszego Urzędu Skarbowego w Opolu
Drugiego Urzędu Skarbowego w Opolu
Urzędu Skarbowego Poznań Winogrady
Pierwszego Urzędu Skarbowego w Poznaniu
Urzędu Skarbowego Poznań Grunwald
Urzędu Skarbowego Poznań Wilda
Urzędu Skarbowego w Nowym Tomyślu
Urzędu Skarbowego Wrocław - Fabryczna
Urzędu Skarbowego w Białej Podlaskiej
Urzędu Skarbowego Łódź - Polesie
Urzędu Skarbowego w Oleśnie
Urzędu Skarbowego w Brzegu
Urzędu Skarbowego w Oławie
Urzędu Skarbowego w Pabianicach
Urzędu Skarbowego w Białobrzegach
Urzędu Skarbowego w Gnieźnie
Urzędu Skarbowego w Strzelcach Opolskich
Urzędu Skarbowego w Wieluniu
Urzędu Skarbowego w Trzebnicy
Urzędu Skarbowego w Nysie
Urzędu Skarbowego w Bolesławcu
Urzędu Skarbowego w Siemianowicach Śląskich
Urzędu Skarbowego w Piasecznie
Urzędu Skarbowego w Dąbrowie Górniczej
Urzędu Skarbowego w Przemyślu
Urzędu Skarbowego w Tarnowskich Górach
Urzędu Skarbowego w Olsztynie



Dziękuję i kolejny raz proszę o pomoc - teraz do potrzebującego Jasia dołącza... Monia, która też ma Zespół Aspergera


DZIĘKUJEMY :-*

wtorek, 26 listopada 2013

Kryptonim PIETRUSZKA

Niech Was nie zwiedzie moje milczenie ;)
działamy cały czas ;) 

nadejszła oto wiekopomna chwiła...

robimy z pietruszki prawdziwą celebrytkę ;) do telewizorni ją wysyłamy ;)

oto szczegóły:

Jeśli chcecie z nami przypomnieć mediom o ich społecznej odpowiedzialności za przekazywane informacje, przyłączcie się czynnie do naszej akcji. Od dziś wysyłamy pietruszkę do redakcji Faktów TVN, żeby przypomnieć o faktach związanych z autyzmem a nie o mitach.
Ponieważ wszystko zaczęło się od nominacji do finału akcji “Zwykły Bohater” pani Renaty Radomskiej, matki, która jakoby „wyleczyła” swoją córkę z autyzmu poprzez specjalną dietę, eliminując z niej m.in. pietruszkę wysyłajcie w dowolnej ilości to śmiertelnie niebezpieczne warzywo – korzeń albo nać – do:
Pana Kamila Durczoka
Redakcja Faktów
ul. Wiertnicza 166
02-952 Warszawa
oraz do wszystkich miejsc, w których według was powinni się dowiedzieć o naszej akcji.

Do pietruszki dołączcie wiadomość:
„Pietruszka to wyjątkowo zdrowe warzywo. Zawiera ogromne ilości żelaza, fosforu, potasu i magnezu oraz witaminy A, C, B i PP. Posiada właściwości oczyszczające oraz moczopędne. Wykazuje się też działaniem odkażającym, poprawia trawienie i zwalcza przykry zapach z ust. Nie ma żadnego wpływu na autyzm.

I niech moc pietruszki będzie z wami!

nasza przesyłka jest już gotowa ;)

niedziela, 17 listopada 2013

DALEJ NIE O TO CHODZI!!!

Hmmm... wydawało mi się, że piszę po polsku... cały czas tak mi się wydaje, ale wiem też, że nie zawsze potrafię wyrazić słowami to, co mi się we łbie kołacze... W końcu też mam Zespół Aspergera ;)

Nie moi drodzy..., wcale nie twierdzę, że dieta jest zła... Wiem, że czasem jest niezbędna, że pomaga... Jaśkowi pomogła. Młody od urodzenia dość mocno ulewał, miał tzw. "lukrowane" policzki...wszystko wskazywało na alergię na białko mleka krowiego... odstawiliśmy mleko - problem zniknął ;) jakiś czas później okazało się, że odstawienie glutenu też pomogło. Dietę bezmleczną i bezglutenową stosowałam dość rygorystycznie. Mój autystyczny mózg działał na zasadzie "wszystko albo nic", "albo czarne, albo białe" - jeśli na opakowaniu było zastrzeżenie "może zawierać śladowe ilości glutenu/mleka" nie kupowałam produktu..., jeśli nie potrafiłam zidentyfikować czy syrop glukozowo - fruktozowy był zagęszczony mąką pszenną czy "bezpieczną", to też nie kupowałam produktu, który ten syrop miał w składzie... majonez kręciłam sama, bo nie miałam pewności, czy ocet użyty do wyprodukowania majonezu nie był czasem zanieczyszczony glutenem... Jasiek był na diecie, objawy które występowały...zniknęły ;) ale nie piszę tu o objawach ZA... te zaczęły "wychodzić" jak Jasiek poszedł do przedszkola... będąc na diecie.... Kiedy alergolog stwierdził, że można wprowadzić białko mleka krowiego - zrobiliśmy to i... nie było regresu! Nie było też regresu po wprowadzeniu glutenu... Jasiek nie był dzieckiem z zaburzeniami metabolicznymi! Dieta pomogła mu w pozbyciu się alergii ;) i tyle ;) 

Dlaczego rodzice dzieci z autyzmem tak krzyczą i oponują przed nazywaniem autyzmu chorobą i to w dodatku chorobą metaboliczną?
To proste - na chorobę są jakieś pigułki..., chorobę się leczy
Autyzm nie jest chorobą, nie ma na autyzm żadnej pigułki... AUTYZMU SIĘ NIE WYLECZY...
 Choroba, chorobą... czasem nawet używa się takiego skrótu myślowego, ale... choroba metaboliczna... tak jak pisałam poprzednio (tutaj) boimy się, że zdesperowany rodzic wpadnie w szpony "lekarzy" DAN...
zostawiam Was z kilkoma linkami.... poczytajcie, pooglądajcie, pomyślcie i zdecydujcie, czy w obronie dzieci nie warto przyłączyć się do naszego PROTESTU  + AUTYZM BEZ BZDUR - strona naszego protestu


i jeszcze raz przypomnę (wiem, nudna jestem...)


piątek, 15 listopada 2013

TO NIE TAK!!!!

Dawno nie pisałam na blogu... Pomysłów mam sporo, kilka postów zaczęłam pisać, ale czasu brak :-( niestety muszą zaczekać w kolejce...czas też musiał się znaleźć.
Napisanie tego posta uważam za swój obowiązek. Obowiązek wobec osób, które tu kiedyś trafią w poszukiwaniu informacji na temat zespołu Aspergera, objawów, terapii... 
Jakiś czas temu na grupie zrzeszającej rodziców dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu ktoś zapytał o opinie na temat książki "Autyzm bez łez"... Pojawiły się pierwsze opinie, z których dowiedziałam się, że książka traktuje o diecie... wygooglałam sobie, że autorka jest terapeutką i... przeszłam nad tym do porządku dziennego. Na zakup książki mnie nie stać, a jedyną dietą, o jakiej myślałam to "Żreć Mniej" ;-)

Zapomniałam o sprawie. No.., powiedzmy, że ja chciałam zapomnieć o sprawie, ale sprawa nie dała o sobie zapomnieć...  Okazało się, że autorka książki została zgłoszona do programu "Zwykły bohater". Dopiero wówczas dowiedziałam się, że "autyzm jest chorobą metaboliczną" i że jedyną szansą dla dziecka jest dieta... "bananowe czopki", "sok z sałaty" i inne takie 'kwiatki". 
Zalała mnie krew... momentalnie! Przypomniał mi się początek naszej drogi... Przypomniało mi się, jak zostało mi polecone pewne forum dla rodziców dzieci z autyzmem...Nie chcę nawet tam wracać, nie chcę przypominać sobie co z własnymi dziećmi robią rodzice, którzy nie akceptują autyzmu... Sok z sałaty i bananowe czopki to...pikuś... przez małe "pe" :-( wiecie, że rodzic może być tak zdesperowany i zaślepiony, że będzie poił dziecko...rozcieńczonym wybielaczem? Że będzie się cieszył z 41 stopniowej gorączki dziecka, bo "organizm wydala metale ciężkie i się odtruwa"? Niestety...takie przypadki są tam na porządku dziennym :-(

Napiszę Wam jak to działa... Zacznijmy od momentu uzyskania diagnozy... Rodzice najczęściej wpadają w rozpacz.., nie mogą się pogodzić z tym, że ich dziecko nie będzie takie jakim je sobie wyobrażali, wymarzyli... Zaczynają szukać pomocy i...odpalają internet. I tutaj...na dwoje babka wróżyła... albo trafią na rodziców, którzy wybrali terapię (psychologiczną, logopedyczną, SI...), albo trafią "tam", czyli w szpony DAN (Defeat Autism Now)... Rodzice z grupy pierwszej robią diagnozy funkcjonalne, zapisują dzieci na terapie i marudzą, że zbankrutować można, bo za terapię trzeba słono płacić... Mylą się ;) koszty terapii to znów pikuś i znów przez małe "pe" ;) Rodzic z kręgów DAN dowiaduje się, że najpierwszejszą rzeczą jaką zrobić musi, to wprowadzenie diety bezmlecznej, bezglutenowej i bezcukrowej.... Potem musi zebrać mocz, wyrwać dziecku włos, utoczyć krwi i wysłać próbki do...USA... Ta... kurierem... siuśki się mrozi i takie tam... się wysyła (aaa, nie...pierwej się płaci... słono...) i czeka na wyniki. Wyniki są oczywiście przerażające... Potworne zatrucie organizmu metalami ciężkimi :-( swoją drogą gdybym groszem śmierdziała to wysłałabym do zbadania psi włos ;) ciekawe czy to by wykryli :-D 
Wyniki badań fatalne... trzeba odtruć zatruty organizm... na forum radzą aby udać się do "lekarza" DAN. Napisałam "lekarz", bo nawet jeśli taka osoba posiada tytuł lekarza medycyny to patrząc na to co robi nie mogę i nie chcę stawiać jej na równi z prawdziwymi lekarzami. Rodzic jedzie - przecież trzeba się pozbyć autyzmu, załatać "dziurawe" jelita, a cena nie gra roli... No z tą ceną to... krótka wizyta, nastraszenie jak jest źle, obietnica, że będzie dobrze, spis suplementów i kasa przyjmie...ok. 300zł... No spoko, da się przeżyć... ale jak się zacznie wyszukiwać suplementy to... no ale suple z hameryki, bo tu w Polsce, ba, w Europie całej barachło... nie nada się... trza z USA najlepsiejsze suple ściągnąć... ściągają... miesięczny zapasik to tak... z 1000zł... Dziecko na diecie, suplementowane... cholera jasna... czemu nie ma efektów??? Forumowicze twierdzą, że to musiało być cięższe zatrucie niż myślano... tak...chelatować trzeba koniecznie! No i rodzic zaczyna ... protokół Catlera czy jakoś tak... sorry - dalej to ja Was nie poprowadzę, bo w sumie to nigdy tego nie rozumiałam... Owszem, byłam na tym forum, czytałam, otwierałam szeroko oczy i... jeżyłam się. Dlaczego? Bo musiałam robić tak jak oni, a na dodatek wpędzali mnie w poczucie winy... Bo zaszczepiłam dziecko, bo nadal chcę szczepić, bo podaję antybiotyki, sterydy i szkodzę dziecku... No cóż... wolałam podać steryd wziewny, gdy Monia się dusiła, wolałam podać Jasiowi antybiotyk, gdy miał zapalenie ucha i wył z bólu... Byłam wyrodną matką, która nie dość, że nie "dietowała", nie suplementowała to.... NA TERAPIE PROWADZAŁA!!! Tak, w tamtych kręgach terapia jest niepotrzebna... w zasadzie rozumiem ich tok myślenia - chore są jelita, to co jelitom psycholog może pomóc? albo logopeda (oj... brzuchomówcy przeca istnieją ;) ), na szczęście zaburzenia integracji sensorycznej są dość widoczne, więc terapii SI się tak nie opierają ;)
A czy tak ciężko zrozumieć udowodnione naukowo fakty? 

AUTYZM NIE JEST CHOROBĄ - JEST ZABURZENIEM ROZWOJOWYM

AUTYZM NIE JEST CHOROBĄ METABOLICZNĄ

przynajmniej u Jasia, który był na diecie bezmlecznej i bezglutenowej od 2 do 5 roku życia... Miał alergię... Teoretycznie więc, ZA powinien nigdy się nie pojawić... a konkretne objawy zaczęły wychodzić ok. 3 rż... Teoretycznie, jak alergolog zalecił wprowadzanie do diety glutenu i białka mleka krowiego Jasiek powinien zaliczyć taki regres, że.... ale nic takiego się nie stało... Jasiek był pod opieką poradni metabolicznej we Wrocławiu... poza otyłością nic mu nie jest....

OSOBA Z ZABURZENIAMI ZE SPEKTRUM AUTYZMU MYŚLI INACZEJ, INACZEJ POSTRZEGA ŚWIAT - JEJ MÓZG PRACUJE INACZEJ NIŻ MÓZG OSOBY NEUROTYPOWEJ (tzw. normalnej)

To są moje prawdy. Tych prawd się trzymam. W te prawdy wierzę. 

Za tą moją wiarę dostaję nagrodę. No dobrze... to nie kwestia samej wiary... za wiarą stoi praca... Jasia i Moni, ich terapeutów, moja też... Nie jest lekko, nie jest różowo, czasem jest pod górkę, czasem jest kroczek w tył, ale wiem, że za chwilę nastąpi wielki skok do przodu... Nie boję się o moje dzieci, nie ubolewam nad tym, że mają Zespół Aspergera, są jakie są, nie znam ich w innej wersji ;) Od urodzenia mają ZA, tacy się urodzili i takimi ich kocham. Gdyby udało się "wyleczyć" autyzm to byłyby zupełnie inne dzieci... takie... obce... Osoby z zaburzeniami ze spektrum autyzmu nie mają gorszego życia... żyją po prostu w innym wymiarze ;) i nie zawsze trzeba ich tak do końca wyciągać do świata neurotypowego ;)

Jak widzicie są dwa drogi "prowadzenia" dziecka z autyzmem...
Wejście p. Radomskiej, autorki książki "Autyzm bez łez", do finału konkursu "Zwykły bohater" doprowadziło do małego zamieszania na Facebooku (TUTAJ). 
Nie protestujemy przeciwko pani Renacie - niech nadal stosuje swoją dietę, ale niech nie wmawia ludziom, że autyzm to choroba metaboliczna, którą można wyleczyć dietą... Nie zazdrościmy nagrody głównej, nie zazdrościmy popularności... 
My po prostu nie chcemy, by w społeczeństwie utarło się przekonanie, że jak dziecko ma autyzm to wystarczy zmienić zawartość gara i będzie cacy... 
Nie chcemy, by jakikolwiek dziecko było "leczone" dietą, jeśli równolegle nie jest prowadzona terapia psychologiczno - logopedyczna i SI! Każdy dzień bez terapii jest wg mnie dniem straconym, ale przekonanie, że autyzm to "choroba cieknącego jelita" stawia terapię na straconej pozycji... Nie, nie terapię - na straconej pozycji jest dziecko :-( i o dobro dzieci i ich rodziców - tych na początku przygody z autyzmem chodzi protestującym.

Poniżej przestawiam kilka linków - poznajcie ich punkt widzenia ;)
na temat
Ojciec Karmiący
Hurra! Autyzm
Koci Świat
Czterdziestka na czereśni
Nasz Autyzm
olga oliwkowa
Rozbrykana Julka
Nasze Miłości
Dzielny Franek
Pomóżmy Antosiowi
Pokochajcie Kubusia
Wytrzymalska i EMIL
Preclowa Strona
Zenusiowy Blog
Aspikowy

i ja jeszcze raz...

AUTYZM BEZ BZDUR - stona naszego protestu


sobota, 26 października 2013

Przepraszam, proszę, dziękuję

PRZEPRASZAM

Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale działo się...działo... Przeprowadzka, przygotowania do drugiej edycji Żarłostacji, nowe terapie, stare terapie, jakieś bieżące sprawy i... ponad miesiąc przeleciał jak jeden dzień ;)
postaram się to wszystko opisać, zrelacjonować ale....

PROSZĘ

Po pierwsze - dajcie mi jeszcze chwilkę ;)

Druga moja prośba kierowana jest do tych, którzy uważają, że zapewnienie dziecku wsparcia i terapii jak tylko zaczną wychodzić niepokojące objawy to krzywdzenie go - nie chcecie pomagać? nie musicie... po prostu NIE PRZESZKADZAJCIE!!! o nic więcej nie proszę... o tym też obiecuję napisać ;)

DZIĘKUJĘ 

W ostatnim czasie wielu dobrych ludzi wyciągnęło do nas pomocną dłoń ;) jeszcze raz chciałabym Wam podziękować co niniejszym czynię - DZIĘKUJĘ :-* wszystkim na raz i każdemu z osobna ;) każda pomoc jest dla nas ważna, każdy gest, każda forma wsparcia - nawet słowem ;) dobrym słowem ;) Bez Waszej pomocy byłoby znacznie trudniej...

Ten post rodził się długo..., ogarnięcie nowego roku szkolno - terapeutycznego, nowego mieszkania i...pogoda ;) na tegoroczną jesień narzekać nie można ;) 

Zapraszam na krótką relację, z tego co robiliśmy w wolnych chwilach - w obiektywie cioci Meli ;)